poniedziałek, 16 marca 2009

Perspektywa

Minęło pół roku. Jak jeden dzień. Chwila zaledwie. Pamiętam pierwsze tygodnie gdy płakałam w poduszkę, że nie dam rady. Zagubiona bardziej niż Franio patrzyłam na swoją rodzinę nie wiedząc co się właściwie dzieje. Jakim cudem nasze spokojne, już uporządkowane życie stanęło na głowie? Pełna obaw, ciągle zmęczona, zalana mlekiem zastanawiałam się: Na co mi to było?

A dzisiaj?

Czerpię radość z każdej minuty, sekundy z moimi chłopcami. Będą ze mną tak krótko. Wszak jako 7 latki przejdą pod opiekę taty, a moją rolą będzie pranie, pranie, pranie... no i może jeszcze robienie kanapek.
Gdy pewnego dnia zorientowałam się, że mam ich tylko chwilę perspektywa uległa zmianie. Teraz chociaż jestem tak samo zmęczona, czasem wręcz znużona cieszę się każdą chwilą. Także chwilą gdy Franio staje na głowie, histeryzuje, gryzie, krzyczy i mówi, że mnie nie lubi. To też dobra i wartościowa chwila, gdyż uczę się, że mój syn ma swoje zdanie i będzie go zajadle bronić.

Ja już tak nie potrafię. Znów muszę się uczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz